Zdążyć na czas

10 kwietnia 2013

Zdążyć na czas Kiedy jesteśmy gdzieś umówieni na jakąś konkretną godzinę, za wszelką cenę pragniemy zdążyć na czas – czyli mówiąc inaczej, nie chcemy się spóźnić. Zdążyć na czas zawsze musimy do pracy, gdzie – chcąc nie chcąc – mamy być na konkretnie określoną godzinę. Aby zdążyć na czas, zależy nam również i w takich sytuacjach, kiedy to dla przykładu umówiliśmy się z kimś i bardzo chcemy być punktualni. Ogólnie rzecz biorąc, spóźnianie się nie jest rzeczą mile widzianą. Co prawda nie lubimy tego u innych osób, ale sami nierzadko nie stosujemy się do tego. Jeśli wiemy, że gdzieś nie uda nam się jednak na czas zdążyć, warto poinformować o tym fakcie kogoś, kto na nas czeka – możemy zadzwonić albo ostatecznie wysłać sms. Zaoszczędzi to nie tylko nam wielu nerwów czy nawet nieprzyjemności. Czasami mamy tez jakieś obowiązki do wykonania i musimy zdążyć z tym na czas. Często są to różne zadania z pracy i najczęściej nie mogą niestety poczekać. Reasumując, zdążyć na czas to być punktualnym i nie zalegać z czymś.

Dzień za dniem

3 kwietnia 2013

Dzień za dniem Czas mija – nie mamy co do tego absolutnie żadnych wątpliwości. Mija sobie dzień za dniem. Dni są różne. Większość z nich jest podobna do siebie – skoro świt z trudem zwlekamy się z łóżka, mając nieodpartą ochotę zlinczować budzik, idziemy do pracy, gdzie spędzamy znakomitą większość naszego dnia, po czym wracamy, robimy w domu to, co zrobić musimy, kładziemy się spać i następnego dnia rano znowu wszystko na tę samą modłę. I tak przez pięć dni w tygodniu, aby do piątku, bo w piątek po pracy jest już weekend. Weekendowe dni – sobota i niedziela – mają jednak niestety tę przykrą przypadłość, że zlatują zdecydowanie zbyt szybko. Po weekendzie znowu wpadamy w monotonny, powolny i straszliwie rozwlekły rytm roboczego tygodnia, i tak znowu upływa nam pięć dni, dzień za dniem, pomału i bardzo pracowicie. Dni sobie mijają, jedne przynoszą nam wiele drobnych radości, o innych zaś mówimy, że są takie, iż najlepiej będzie bardzo szybko o nich zapomnieć – im prędzej, tym lepiej. Tak upływa dzień za dniem.

Czas leczy rany

1 kwietnia 2013

Czas leczy rany Stare i mądre porzekadło mówi, że czas leczy rany. Oczywiście, jest to powiedzonko, którego z całą pewnością nie można traktować dosłownie. O tym, że czas leczy rany mówimy najczęściej wówczas, kiedy spotka nas w życiu coś przykrego i nieprzyjemnego, coś, o czym chcielibyśmy możliwie najprędzej zapomnieć. Z reguły jest tak, że im więcej czasu upływa od tegoż wydarzenia, tym mniej myślimy o nim. A kiedy już o nim myślimy, nie jest to tak strasznie bolesne. Wraz z biegiem czasu złe wrażenia zacierają się powoli, a myśli przestają intensywnie krążyć po głowie. Czas często leczy rany w przypadku niespełnionych miłości i uczuciowych zawodów. Owszem, z biegiem czasu porażki te stają się coraz mniej bolesne. Jednakże uważam, że nie zawsze czas ma zbawienne działanie na nasza psychikę. Są rzeczy, o których po prostu z jakiś powodów nie jesteśmy w stanie zapomnieć, a przypominanie ich sobie nawet po wielu długich po latach jest tak samo nieprzyjemne, jak i w momencie, kiedy nam się przytrafiły.

Od czasu do czasu

29 marca 2013

Od czasu do czasu Od czasu do czasu to zamiennik powiedzenia takiego jak czasami. Słowa te oznaczają zatem to, że czegoś nie robimy na co dzień, ale co pewien czas, na przykład dwa razy w tygodniu chodzimy na siłownię. Wtedy mówimy, że lubimy od czasu do czasu powyciskać z siebie siódme poty i pomęczyć się. Od czasu do czasu spotykamy się z przyjaciółmi gdzieś w knajpie, siadamy przy piwie i debatujemy przez wiele godzin na różne tematy. Od czasu do czasu wstajemy rano z łóżka lewą nogą i przez cały dzień zachowujemy się tak, jak byśmy toczyli z całym światem bój o właściwie nie wiadomo co. Od czasu do czasu przytrafia nam się w życiu coś przyjemnego – coś, co sprawia, że dostajemy przysłowiowego wiatru w żagle i czujemy, że jesteśmy w stanie nawet góry przenosić. Ale również od czasu do czasu spotyka nas rzecz nieprzyjemna czy smutna i chcąc nie chcą, jakoś musimy z nią sobie poradzić. Od czasu do czasu mamy ochotę zrobić coś naprawdę szalonego, o co raczej byśmy siebie za nic w świecie nie podejrzewali.