Mieć branie

20 lutego 2013

Mieć branie Często mówimy o kimś, że ma branie. Mieć branie znaczy cieszyć się powodzeniem u płci przeciwnej bądź cieszyć się popularnością. Generalnie sprowadza się do sytuacji, kiedy ktoś jest na fali i kiedy o kimś z jakiś powodów dużo się mówi. Osoby, o których mówimy, że mają branie, są najczęściej ludźmi wyglądającymi bardzo atrakcyjnie – piękne kobiety i przystojni mężczyźni. Branie mają zazwyczaj gwiazdeczki jednego sezonu tudzież napakowane silikonem beztalencia, które z tak ogromnym zapałem promuje się w naszym pięknym kraju. Określenie „mieć branie” ma także zastosowanie w odniesieniu do zawodowych sfer życia. Dobry fachowiec, wybitny w jakiejś dziedzinie specjalista, zawsze będzie rozchwytywany – popyt na jego usługi będzie zawsze. Taki człowiek nie musi obawiać się o to, że pewnego pięknego dnia zasili grono bezrobotnych. Mówimy o nim, że ma branie, że jest rozchwytywany i na nudę z cała pewnością nie narzeka. Mieć branie to być w centrum zainteresowania, a także cieszyć się uznaniem.

Być na czasie

18 lutego 2013

Być na czasie Być na czasie rozumiemy zazwyczaj jako być modnym – czyli wiedzieć, co się w danym sezonie nosi, jakie kurtki czy buty są najmodniejsze i jakie kolory się preferuje. Być modnym to orientować się w tym, co proponują światowi projektanci. Moda taka dotyczy również tego, jak urządzać mieszkania i jakiego rodzaju dodatki do wystroju wnętrz dobierać. Być na czasie to wiedzieć, gdzie wypada chodzić i jakie lokale odwiedzać, jakie książki czytać, jakie gazety kupować oraz jakiej słuchać muzyki. Być na czasie to być ogólnie zorientowanym w tym, co się dzieje zarówno w kraju, jak i na świecie – i to nie tylko w sferze kultury i sztuki, ale w każdej innej dziedzinie. Być na czasie to również orientować się w obowiązujących przepisach, a tego typu wiedza często okazuje się bardzo przydatna w naszym codziennym życiu. Być na czasie to po prostu wiedzieć, w jakiej rzeczywistości się żyje oraz nie żyć w oderwaniu od niej. To znaczy również posiadać orientację w ogólnych wydarzeniach dookoła nas samych.

Cenowy szał

14 lutego 2013

Cenowy szał O cenowych szałach słyszymy najczęściej w przeróżnych reklamach. Cenowy szał jest wtedy, gdy ktoś znacznie obniża ceny sprzedanych przez siebie produktów. Inaczej nazywa się to ogromnymi promocjami. Bardzo często istny szał cenowy panuje w nowo otwieranych supermarketach i hipermarketach – czasem możemy zobaczyć takie obrazki pokazywane w telewizji, pod takimi sklepami dzieją się wówczas iście dantejskie sceny, ludzie są gotowi stratować się nawzajem, byle tylko dolecieć do półki z odtwarzaczami dvd za sto złotych. Uczeni nazywają to psychologią tłumu. Najczęściej jednak hasło „cenowy szał” używane jest w reklamach tylko i wyłącznie po to, aby przyciągnąć do sklepów klienta. A już na miejscu okazuje się, że ceny wcale tak strasznie nie różnią się od cen w innych sklepach. Ludziom jednak często się wydaje, że jak usłyszą, że gdzieś panuje cenowy szał, to znaczy, że tam jest po prostu dużo taniej i trzeba biec tam czym szybciej, bo promocje bardzo szybko się skończą, a towar zostanie wyprzedany.

Dniówka

3 lutego 2013

Dniówka Gdyby każdy z nas swoją miesięczną pensję podzielił przez liczbę dni roboczych w danym miesiącu, to będzie miał w grubsza rzecz biorąc orientację, ile zarabia w ciągu jednego takiego dnia. Taki dzienny zarobek nazywamy popularnie dniówką. Każdą dniówkę możemy podzielić przez liczbę przepracowanych w ciągu dnia godzin i wówczas uzyskamy kwotę, na jaką pracodawca wycenił godzinę naszej pracy. Dniówki są oczywiście różnej wielkości – wszystko zależy od tego, ile kto zarabia. Spora grupa ludzi pracuje na tak zwany akord – czyli pensję ma się wypłacaną na podstawie tego, ile się godzin przepracowało. Stawka godzinowa jest wcześniej określona umową. Oczywiście, każdy z nas życzyłby sobie wyciągać jak najwyższe dniówki – pieniądze może i szczęścia nie dają, ale bez wątpienia temu szczęściu pomagają i życie ułatwiają. Czasem z zazdrością mówimy o kimś, że ten to wyrabia zajebiste dniówki, może popracować tydzień w miesiącu, a potem leżeć do góry brzuchem i leniuchować. Tak dobrze raczej nie ma.